|
135 tysięcy dolarów za walkę o mistrzostwo świata
A jednak! Gdy wydawało się już, że żadna polska stacja telewizyjna nie pokaże walki Andrzeja Gołoty, w negocjacjach nastąpił niespodziewany zwrot...
Ludzie od Dona Kinga (promotor Andrzeja Gołoty dysponujący prawami telewizyjnymi do walki naszego pięściarza - przyp. red.) zadzwonili do nas w środku nocy ze środy na czwartek - mówi Robert Wichrowski, szef impresariatu ITI odpowiedzialny m.in za zakupy sportowe dla stacji TVN.
Nieoczekiwana umowa
- Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że jeszcze się odezwą. Niedawno wysłaliśmy do nich pismo, w którym informowaliśmy, że nasza oferta będzie ważna przez kilka dni - dodaje Wichrowski.
Przypomnijmy, że Don King żądał za prawa do pokazywania pojedynku w Madison Square Garden (13 listopada) 200 tysięcy dolarów. Według naszych informacji, TVN była skłonna zapłacić w okolicach 170 tysięcy. King pierwotnie zgodził się na tę kwotę, ale gdy doszło do ostatecznych negocjacji, nagle zażądał pieniędzy ekstra (ok. 50 tysięcy dolarów) za pokazanie pojedynku Tomasza Adamka, który pierwotnie też miał walczyć 13 listopada. Negocjatorzy TVN nie zgodzili się na taką propozycję.Rozmowy utknęły w martwym punkcie. TVN obniżyła swą ofertę do 130 tysięcy dolarów i czekała na rozwój wypadków. King twardo stał przy swoim.
Menedżer Andrzeja Gołoty Ziggy Rozalski, według którego pieniądze z kontraktu telewizyjnego z polską stacją są przeznaczone dla naszego pięściarza, robił jeszcze nadzieje, że prawa mogą trafić za darmo do Polsatu, który kiedyś bardzo pomógł Gołocie.
Jeszcze w środę w "Super Expressie" Robert Wichrowski przyznał, że szanse na pokazanie walki są niemal zerowe. - Sam jestem zaskoczony. Czekam już na umowę do podpisania. Nic już nie powinno się zmienić - mówił nam wczoraj Robert Wichrowski.
Rekord oglądalności?
Według naszych informacji, stacja zapłaciła za prawa 135 tys. dolarów. To 20 tysięcy więcej niż za ostatni pojedynek Gołoty z Chrisem Byrdem. Tamto starcie obejrzało
|